Od tak dawna, jak pamiętam, kocham przyrodę, to piękno, które nas otacza i które jest tak narażone na nasze działanie. Moją wrażliwość na przyrodę wyniosłam z domu rodzinnego. Ukształtowano we mnie przekonanie, że człowiek nie jest istotą nadrzędną, ale że jest częścią łańcucha życia i że jeśli będę niszczyła inne formy życia, to w końcu zagłada czeka mnie samą. Poza tym jestem matką trzech synów i zawsze z niepokojem myślałam, jak będzie im się żyło w świecie, w którym wybuchają reaktory atomowe, a na co dzień z milionów kominów i rur wydechowych wypuszczamy w powietrze trucizny.

Dla mnie ekologia ma bardzo osobisty, ludzki wymiar. Jest to sprawa powietrza, którym oddycham ja i moja rodzina (i nie tylko moja!); parku, do którego chodzimy na spacer; wody, którą pijemy. To sprawa życia każdego z nas.

Naturalne więc było, że włączyłam się do ogólnoświatowego ruchu jakim jest
"Clean Up the World".

Uważam, że środowisko to nie tylko przyroda,ale też dorobek kulturalny, który przecież przyrodą był inspirowany i z nią powinien być integralny. Poszanowanie tradycji, swoich korzeni, starszych ludzi - to dla mnie również ważny element ochrony środowiska.

Są różne drogi do osiągnięcia szczytnego celu jakim jest ochrona środowiska. Moja jest związana z akcją "Sprzątanie świata" (tutaj przeczytacie jak to się zaczynało). Ale tak samo jak moje działania, szanuję działania podejmowane w tym celu przez wielu innych ludzi.